WOŁANIE DUSZY - zbiór modlitw

Produkt nowy

Wołanie Duszy - modlitwy w trudnych sytuacjach życia 

Edward Osiecki (red.) 

Wydanie: II

Rok wydania: 2018
ISBN: 978-83-7192-554-2
Format: 116x168
Stron: 284
Oprawa: miękka

Więcej szczegółów

21,00zł brutto

Lista życzeń

Więcej informacji

Zbiór modlitw, uwzględniający specjalną sytuację i potrzeby duchowe osób terminalnie chorych i wszystkich, którzy otaczają je opieką. Modlitewnik ten stanowi swoisty dodatek do książki „Akuszerka dusz". 


Słowo wstępne 

Sugestie autorki książki Akuszerka dusz zainspirowały powstanie dodatku w formie modlitewnika, który uwzględniałby sytuację i potrzeby duchowe pacjentów, przebywających zarówno w hospicjach, jak i w warunkach domowych. 

Każda choroba, a szczególnie nieuleczalna, stawia nie tylko chorą osobę, ale całe otoczenie najbliższych przed tajemnicą cierpienia, umierania i nowego życia. W jej obliczu rodzą się pytania o sens życia, o jakość naszej miłości, o istotę osoby ludzkiej. Czas choroby ujawnia prawdziwą wartość więzów rodzinnych i otwiera człowieka na przyjęcie tajemnicy Boga. Nie zmienia to faktu, że jest to sytuacja, w której trzeba sobie poradzić z poczuciem beznadziejności i bezsilności, a nieraz stawić czoło rozpaczy. Choroba bowiem wstrząsa podstawami naszego bytu, uświadamiając wszystkim, jak kruche jest życie. Przed tajemnicą cierpienia trzeba ostatecznie stanąć w pokorze, zapłakać z bólu i wezwać w modlitwie Tego, który jest wybawieniem człowieka. 

Obecność człowieka chorego w rodzinie, we wspólnocie chrześcijańskiej, w społeczeństwie jest błogosławieństwem. Na czymże jednak miałoby polegać to błogosławieństwo? Czyż bezsilność, bezradność i ból nie są raczej znakiem przekleństwa? Choroba kogoś bliskiego jest wyzwaniem dla otoczenia. Pierwszą reakcją jest uczucie bezsilności wobec bólu. Jest to przytłaczające przeżycie. Ciężko patrzeć na cierpiącego, nie znając sposobu ukojenia bólu. Jak trudno wtedy znaleźć odpowiednie słowa pociechy, bo nieraz okazuje się, że nie potrafią niczego wyjaśnić ani zmniejszyć bólu. Chory człowiek uświadamia nam, że stajemy wobec tajemnicy, w którą prędzej czy później każdy z nas się zanurzy. 

Czy w chwili cierpienia człowiek przestaje być człowiekiem? Czy nieuleczalna choroba ma oznaczać koniec wszystkich ludzkich więzi i serdecznych relacji? Czy chory człowiek nie zasługuje już na miłość, bo jest niezdolny do pracy? Paradoksalnie, choroba stwarza szansę, by odnaleźć człowieka w jego człowieczeństwie i odnaleźć Boga. W epoce, która uprawia kult tężyzny fizycznej i postrzega człowieka przez pryzmat produkcji, przydatności, biznesu czy sukcesu, jest to wyzwanie - zobaczyć osobę powołaną do miłości i zdolną do niej. Właśnie w czasie choroby potrzebna jest solidarność i miłość, które byłyby świadectwem prawdziwej godności i powołania człowieka. Największym darem, jaki można ofiarować, jest współczująca obecność. 

Choroba nigdy nie jest dobrem, ale człowiek, który twórczo zmaga się ze swoim bólem, jest skarbem – trudnym do przyjęcia skarbem. Człowiek chory dojrzewa do nowego życia. Potrzebuje naszej kochającej obecności, by mógł przezwyciężyć swe egzystencjalne lęki. Potrzebuje szczególnej cierpliwości i zrozumienia w chwilach, gdy nam złorzeczy. Jego słów nie należy brać dosłownie, gdyż w takich momentach krzyczy jego ból. Nie ma on nic wspólnego z rzeczywistymi uczuciami pacjenta wobec bliskich. Obecność opiekunów przy łożu chorego wymaga nieustannej gotowości do przebaczenia i delikatności. W ten sposób zdrowi członkowie rodziny mają szansę wydobyć z siebie prawdziwe bogactwo – zdolność do miłości i akceptacji chorego takim, jakim jest w swoim bólu. Otoczenie najbliższych i osób towarzyszących ma do spełnienia jedno zadanie -wspomagać chorego w jego zmaganiu się o człowieczeństwo. 

Modlitwa z chorym i za niego okazuje się wówczas bezcenna. Dzięki niej dokonuje się uzdrowienie duchowe, odnowienie rodzinnych więzi i międzyludzkich relacji. Cierpienie wydobywa z człowieka zarówno jego wielkość, jak i małość. W chorobie nikt nie potrafi udawać, ale staje w prawdzie swoich uczuć. Na tę prawdę składają się bunt, frustracja, zniechęcenie i pretensje, a także nadzieja i zdolność do nadania cierpieniu nowego wymiaru. Modlitwa jest stawaniem przed Bogiem w prawdzie. To znaczy powinna ona odzwierciedlać wszystko, co człowiek przeżywa. Modlitwa oderwana od przeżywanego cierpienia może zaprzeczać miłości Boga, gdyż świadczy, że wierzymy w Kogoś, kto znajduje radość w zadawaniu bólu. Tymczasem Bóg nie pogodził się z cierpieniem człowieka. W Chrystusie poznał On wszystkie możliwe stany udręki i żaden ból nie jest Mu obcy. Chrystus nie usunął bólu, ale pokazał, że cierpienie nie musi złamać chorego. Uczciwość wobec Boga wymaga, by mówić o swym buncie i pretensjach, bez obawy, że popełniamy grzech. Modlitwa w cierpieniu nieraz nie dba o uładzone zdania, przeradza się w skargę i krzyk bólu, a jednak jest serdecznym wołaniem do Tego, który nie zraża się słowami buntu, ale wysłuchuje wołania z głębin udręczonego serca. Podobnie Chrystus w Ogrójcu, zanim przyjął krzyż, modlił się w prawdzie swojego ludzkiego lęku, prosząc o oddalenie kielicha goryczy. Paradoksalnie, to ufność w opiekę Ojca pozwoliła Mu zawołać słowami pełnymi wyrzutu: Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił. Chrystus nie kocha cierpienia, ale zawsze kocha człowieka, który cierpi. W tej perspektywie cierpienie staje się sposobem towarzyszenia Jezusowi w Jego drodze krzyżowej. Nie trzeba się bać powiązania własnego fizycznego bólu z Jego Boskim cierpieniem, bo ból jest jeden. Zraniona cierniem głowa boli tak samo człowieka jak Boga-człowieka. Ważniejsza jest postawa wobec cierpienia. Strach przed bólem nie powstrzymał Jezusa w zbawczym działaniu. Ból nie stłumił Jego miłości do Ojca i do ludzi. Chrystus przyjął cierpienie jako nieuniknioną rzeczywistość i nadał mu nieoczekiwany sens. Ogień bólu został ugaszony ogniem miłości. 

Niniejszy zbiór modlitw, tekstów biblijnych i refleksji jest pomyślany jako pomoc zarówno dla chorych, jak i osób, które ich pielęgnują, by czas choroby stawał się dla wszystkich czasem duchowego wzrostu i przemiany wewnętrznej. Zebrane teksty, będące antologią modlitw zaczerpniętych z różnych modlitewników, a przede wszystkim z ..... mają pobudzić życie modlitwy i być natchnieniem do wypowiadania się przed Bogiem własnymi słowami. Modlitewnik został podzielony na kilka części, aby ułatwić dotarcie do tekstów najbardziej odpowiednich w danej chwili, upewniających chorego, że nie jest sam. 

Chory człowiek nie jest sam. Bóg zapewnia, że choćby wszyscy o nas zapomnieli. On nie zapomni. Jego słowo w Piśmie Świętym jest żywe i skuteczne, zdolne przemieniać, umacniać i uzdrawiać. Modlitewnik prezentuje jedynie wybór tekstów biblijnych przydatnych choremu. Zawsze można sięgnąć po Pismo Święte, aby pełniej odczytać słowo Boże. 

Chory człowiek nie jest sam. Razem z nim solidarnie współcierpi i modli się wspólnota Kościoła. Przekonuje o tym zestaw modlitw podstawowych oraz modlitw porannych, wieczornych i w ciągu dnia. Kościół zwraca się do chorych słowami Jana Pawła II. Jego bardzo osobiste świadectwo i słowo pokrzepienia pozwolą niejednemu choremu dostrzec, że jego ból ma sens w ekonomii zbawienia. 

Chory człowiek nie jest sam. W jego cierpieniu towarzyszą mu święci i błogosławieni. Za ich przyczyną może wypraszać potrzebne mu łaski Boże i dary. Wśród wielu mieszkańców nieba można wzywać wstawiennictwa bł. Arnolda Janssena, który za życia z wielką troską opiekował się chorymi. W dostępnych książeczkach do nabożeństwa można wyszukać innych ulubionych patronów, np. św. Faustynę, św. Kamila, św. Jana Bożego. 

Człowiek chory nie jest sam. Modlitewnik zawiera część zatytułowaną Na chwile buntu i zadumy, która jest świadectwem, że wielu ludzi przeszło podobną mękę. Ich słowa świadczą, że modlitwa zrodzona z buntu i rozpaczy ma również swój sens – pomaga choremu wyrazić prawdziwe stany uczuciowe i szukać Bożej obecności w najtrudniejszych chwilach. Człowiek chory nie jest sam. Powinni mu też towarzyszyć ludzie, których kocha. Modlitwy zamieszczone w części Modlitwy krewnych i przyjaciół, mają pomóc wszystkim, którzy są w pobliżu chorego, by ich obecność była dla pacjenta ukojeniem i doświadczeniem współczującej miłości. 

Modlitewnik jest adresowany do ludzi chorych i do osób opiekujących się nimi. Można go wykorzystywać w różnych okolicznościach i na różny sposób, dostosować modlitwy do sytuacji, ułożyć nowe. Czasami pacjent może posługiwać się modlitewnikiem samodzielnie, czasami jest wskazane, by opiekun(ka) czytał(a) przyciszonym głosem wybrane teksty przy chorym. Zaproszenie chorego do modlitwy wymaga ogromnego taktu i delikatności. Można zapytać pacjenta, czy ma jakiś ulubiony fragment Pisma Świętego lub modlitwę, którą chciałby odmówić. Czasami pacjent, przeżywający bunt lub duchową rozpacz, nie jest w stanie się modlić. Nie powinno to jednak zniechęcać pielęgniarza(rki) do osobistej modlitwy w intencjach chorego. Dobrze jest, czuwając przy łożu chorego, modlić się po cichu słowami psalmów lub aktów strzelistych. 

Oddając niniejszy modlitewnik ludziom chorym i ich bliskim ufamy, że przyczyni się do umocnienia w chorobie i wzrostu nadziei wbrew beznadziei. 

O. Edward Osiecki SVD

Opinie

Nie ma jeszcze opinii użytkowników.

Napisz opinię

WOŁANIE DUSZY - zbiór modlitw

WOŁANIE DUSZY - zbiór modlitw

Wołanie Duszy - modlitwy w trudnych sytuacjach życia 

Edward Osiecki (red.) 

Wydanie: II

Rok wydania: 2018
ISBN: 978-83-7192-554-2
Format: 116x168
Stron: 284
Oprawa: miękka