Misja jezuitów w Rzymie Orientu ROBERTO DE NOBILI SJ (1577–1656)

Produkt nowy

Misja jezuitów
w Rzymie Orientu
ROBERTO DE NOBILI SJ (1577–1656)
Misjonarz Indii

Jan Konior SJ

ISBN 978-83-7192-561-0

VERBINUM 2019

stron: 108

Format: 117x170 mm

Więcej szczegółów

12,00zł brutto

Lista życzeń

Więcej informacji

Studiując religie świata – buddyzm, taoizm, konfucjanizm,
hinduizm, szintoizm czy religię muzułmańską,
religie pierwotne i chrześcijaństwo – mogę powiedzieć,
co potwierdza też psychologia religii, że człowiek
od samego początku szukał nieśmiertelności. Na przykład
w religiach azjatyckich alchemicy poszukiwali nie
tylko elixir vitae, lecz przede wszystkim medykamentu
na nieśmiertelność. Dlatego wiele religii, stawiając
czoła bezsensowi śmierci, miało w swych założeniach
dążenie do nieśmiertelności.
Wyczuwamy, że w ten sposób wypowiadają one to,
co tkwi w sercu człowieka, które nie znosi sprzeczności.
Nie może wszystko kończyć się wraz ze śmiercią.
Jednak poza myślą, że to nie może być prawdą – myślą,
która jest jakby krzykiem stworzenia i gestem błagania
o pomoc – nie działa już wyobraźnia. Każda próba spełza
na niczym i wszystkie okna są zamknięte. Nie ma żadnej
szpary, przez która weszłaby odrobina światła, zaś spirytyzm
czy wędrówka dusz niosą ze sobą tylko niepewność
i rozczarowania treściami nowych objawień.
Dawne ludy miały osobliwą siłę serca, która nadzieje
dotyczące życia na tamtym świecie pozwalała
umieszczać w wielkich mitycznych obrazach lub
dramatach i w nich znajdować ukojenie. W końcu nie
było wiadomo, czy obrazy były tym, w obecności czego
uspokajało się serce, czy też raczej serce było tak
nieomylne w swej wiedzy o prawach istnienia, że nieświadomie,
a zarazem w sposób samorzutny tworzyło
te obrazy. Były to obrazy babilońskie, egipskie, etruskie,
rzymskie, germańskie, ale również afrykańskie,
azteckie, wschodnioazjatyckie. Prawie wszystkie one
przestały istnieć, świat stał się dwuznaczny, prawa
życia uległy zaciemnieniu, natomiast ludzkie serca
w swym wnętrzu stały się tak pogmatwane, że już nie
było wiadomo, ku czemu zmierza nasze życie – chyba
tylko ku nieuniknionej śmierci.
W historii świata założyciele religii, tacy jak Budda,
Konfucjusz, Zoroaster, Lao-tse w religijnych poszukiwaniach
wskazali drogę, ale sami siebie drogą nie nazwali.
Drogi, jakie oni pokazują, prowadzą albo w nieznane,
albo nie wychodzą poza ten świat. Prowadzą one
co najwyżej ku kosmicznemu prawu, ku mądrze zrównoważonemu
Dao. Bądź też, jak czytamy w Koranie –
drogi te prowadzą wraz z Mahometem do raju, który
jest powieleniem ziemskich przyjemności.
Nie prowadzą jednak te drogi do wewnętrznego
mieszkania, do Boskiego Serca Ojca. Tam prowadzi jedyna
droga. Tą drogą jest budowniczy mostu między
Bogiem i Człowiekiem, który sam o sobie powiedział:
Ja jestem Drogą, ja jestem Życiem, źródłem wszelkiego
życia – jak również jego celem. Ja jestem zmartwychwstaniem…
Rzeczywiście zmartwychwstanie, jakiego
Bóg dokonuje na umarłym Synu, jest dziełem doskonałej
wolności i łaski. Jest ono dziełem, które nie
nawiązuje do niczego doczesnego, ale rozpoczyna się
na niemożliwym do przewidzenia przez żaden rozum
i żadne stworzenie miejscu – poza granicami śmierci,
poza granicami absolutnego rozdarcia, załamania, zawalenia
się. Całkowity koniec i całkowity początek.
Zmartwychwstały Jezus jest nicią wiążącą zagładę
z odrodzeniem – nicią, która nie zostaje zerwana nawet
w śmierci i piekle. Jest On nicią, która zostaje przyciągnięta
po to, by poprzez cud sprawiony z wysoka zostać
wyratowanym z przepaści, z głębokiej otchłani, a wraz
z sobą wyzwolić braci w Adamie.
W oparciu o łaskę zmartwychwstania rodzi się wiara
Kościoła, wiara Maryi. Ma miejsce modlitwa u grobu,
czuwanie, wierność. Istnieje ów delikatny most, który
jednak dźwiga ciężary. Jego przęsła nie wznoszą się nad
tym, co obojętne, lecz nad otchłanią wiecznej śmierci.
Oba jego końce są ze sobą nieporównywalne, niemożliwe
do równoczesnego uchwycenia, niemożliwe
do uporządkowania w rozumny logiczny związek przy
pomocy jakiejś metody, jakieś logiki. Jednym końcem
sięga on opuszczonego przez Boga brzegu śmierci, drugim
zaś sięga brzegu wiekuistego życia. Nie pozostaje
nam nic innego, jak oparcie naszych spraw na Zmartwychwstałym.
Krocząc po tym moście wiemy, że On
go zbudował i że dzięki Jego łasce została nam zaoszczędzona
absolutna przepaść. Wstępując na most wiemy,
że przechodzimy obok tej przepaści, obok tego zakrętu
najbardziej niesłychanego ze wszystkich, którego
nie dostrzegamy, ale możemy być porwani, aby z bycia
umarłymi stać się zmartwychwstałymi. Oby znak tej
przemiany był widoczny na naszym losie o dwu obliczach.
Oby piętno było wypalone również na każdym
z naszych dzieł kończących się w sposób niepojęty, ale
również dzięki łasce. Obydwa oblicza naszych dzieł nigdy
się nie spotykają ze sobą i nie mogą się oglądać. Ich
końców nigdy nie możemy ze sobą połączyć, ponieważ
sznur, który chcielibyśmy przeciągnąć nad przepaścią
jest za krótki i dlatego musimy go złożyć w ręce Boga.
Wyłącznie Jego palce są w stanie połączyć nasze kruche
części w jedną całość.
Spośród wszystkich religii, chrześcijaństwo oferuje
niepojętą szanse, która jest tak piękna, że niejeden
staje wobec niej jak uczniowie Jezusa, którzy z radości
nie wierzyli, ponieważ wydaje się to zbyt piękne,
aby było prawdziwe. Chrześcijaństwo to religia sensu
przeciw bezsensowi umierania. Było rewolucją zmartwychwstania
przeciw ostateczności zepsucia, a także
rewolucją bezgranicznej miłości przeciw wszelkiemu
zwątpieniu serca. Wszystko zależy od siły wiary, miłości
i nadziei.

Opinie

Nie ma jeszcze opinii użytkowników.

Napisz opinię

Misja jezuitów w Rzymie Orientu ROBERTO DE NOBILI SJ (1577–1656)

Misja jezuitów w Rzymie Orientu ROBERTO DE NOBILI SJ (1577–1656)

Misja jezuitów
w Rzymie Orientu
ROBERTO DE NOBILI SJ (1577–1656)
Misjonarz Indii

Jan Konior SJ

ISBN 978-83-7192-561-0

VERBINUM 2019

stron: 108

Format: 117x170 mm